Marysia (4,5) i Jaś (2) stoję na stole. Patrzą przez okno. Marysia: "Nie łam się Franek, wszystko będzie dobrze:)" Było:)
piątek, 29 czerwca 2012
Akcja.
Mamo mogę pęknąć balona?
Możesz.
Jasiu chodź, chodź bo będziesz się bał przytul się do mnie mocno.
(przytulił)
Mamo nie mogę!
(pokazałam)
Łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa:):)
(udało się)
To był dzień
Większość ludzi jeździ na wieś, do lasu żeby zmienić otoczenie lub przeżyć jakąś przygodę. My odwrotnie. Do miasta jedziemy żeby się zabawić:))
Ten dzień zaczął się niespodziewaną wizytą. Podczas śniadania zapukał do nas PAN POLICJANT. Miejscowi wandale coś narozrabiali niedaleko naszego domu i chciał wiedzieć czy coś widzieliśmy. Nie widzieliśmy. Za to PAN POLICJANT zrobił wielkie wrażenie. Postanowiłam pociągnąć temat. Ale o tym potem:)
Po śniadanku pojechaliśmy na chwile pooddychać powietrzem ZIEMI OBIECANEJ:)
Widzieliśmy zdechłą pszczołę. Prowadziliśmy bardzo wnikliwe badania anatomiczne do momentu... w którym Jadź postanowił przejechać ono autkiem... No cóż:)
Badaliśmy dziadkowe postępy wewnątrzdomowe. Jest dobrze:) Został miesiąc:)
Tatuś przyniósł szerszenia ze strychu. Na oko miał jekieś milion lat. Dobrze zasuszony. Wielki i obrzydliwy. Podobał nam się.
Przed domem mamy 1,5 metrową KUPĘ piachu. Okołoremontową. Super zabawa:)
Następnie udaliśmy się do G. Do babci B. Na obiad były naleśniki przenno-kukurydziane z kozim serem i jagodami lub z bananem. Do tego czekoladowa polewka z użyciem koziego mleka:) Dla wymagających.
... i po co komu wykwintne restauracje...
Po obiadku nastąpiła POLICYJNA CZĘŚĆ 2. Poszliśmy na główny komisariat. Już przed wejściem zobaczyliśmy policjantkę w mundurze i z pistoletem. Mania była "przeszczęśliwa". Widzieliśmy auta, motorówkę policyjną kraty itp. Oczywiście największą radochę sprawił dzieciakom podjazd dla wózków:) Jasiek latał i krzyczał mama jeszcze pół:) W dosłownym tłumaczeniu: Mama jeszcze raz się przebiegnę:)
Konisariat można zobaczyć TU.
...i poszliśmy się wybiegać...
To jest moim zdaniem jeden z najbardziej fotogenicznych placów zabaw w G.
Można by to uznać za bardzo przyjemnie spędzony dzień ale nie... To jeszcze nie koniec. Jaśka odstawiliśmy do babci A. i udałyśmy się do teatru:)
Dżentelmen żuk:)
Ok. Zdjęcia są kiepskie. Łapane w locie na ustawieniach manualnych bez ustawiania:) Ale chwila się liczy:)
środa, 27 czerwca 2012
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)























