Nie było nas tu długo. Mama nie miała weny. Stresowała się prawkiem i takie tam. Ale stresy zażegnane. Prawko jest i wracamy do blogowania:)
Luty jest dla nas ciężkim miesiącem. Czasem w którym zima zaczyna się dłużyć a wiosny nie widać. Po pierwsze próbowaliśmy zabić nudę. Daliśmy sobie bardzo dużo wolności.
Pisaliśmy i wycinaliśmy. Wycinanie jest jednakowoż jednym z najbardziej fajowskich zabaw Jaśka:)
Jaś przejawia bardzo duży pęd do samodzielności. O wiele większy niż jego siostra. Przejawia się to każdego dnia na milion sposobów. Tu prezentujemy piżamę w stylu: mama ła kuku:)
No tak zapędzam ich czasem do ciężkiej pracy fizycznej:0 wmawiam przy okazji że to taka fajna zabawa. Oni łykają a ja pije kawę:) Zycie jest piękne:)
Jednego dnia wyciągnęliśmy obrazki, które dzięki dziadkowi już niedługo zawisną na naszych dziecięcych sianach.
Na tym zdjęciu nie wiele widać. Potrzeba komentarza. Otóż ci trzej panowie myją naczynia po niedzielnym obiadku! a Co!
Czasami nawet najlepsza mama musi się położyć wciągu dnia. Przez ostatnie 3 lata zrobiłam to.. może drugi raz.. i tak to się skończyło:)
Wspomniałam o wolności. Pewnego dnia Jaś sam ustalił sobie menu na obiad. Ziemniaki z makaronem...
Dejzi uwielbia zabawy w wodzie.
Okazuje się że kąpiele też lubi...
ok. Było tak jak na zdjęciu...
Wf w wydaniu edukacji domowej:)
Portret Oli. Wykonanie Mania:)
a tu Misiu:)
Silk. Jaś też się wciągnął.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz