środa, 19 października 2011

Jaśko

Jaśko i jego ulubione miejsce zabaw -kuchenny stół. Jaś właśnie odkrył że rolka ręczników papierowych jest... rolką:) Przerzucał kredki przez ten otwór do momentu aż doprowadził wykonanie do perfekcji.



Wtedy kredki stały się pałeczkami do perkusji.


Sortowanie przedmiotów według wielkości i wrzucanie ich do pojemników. Ciężarówka to też pojemnik. A co:)



Zabawa zdobyczami natury. Sortowanie. Inwencja własna Jaśka.


A tu ulubiony sport Jaśka. Przeszkadzamy Mani:)

kurczaki na wybiegu

Las, szczególnie ten nasz "poddomowy" lubimy najbardziej.
Słuchanie ptaków z tatą.


Pobudzanie zmysłów przez dotykanie drzew. Było też mierzenie wielkości ale jakoś nie zostało pstryknięte:)



Mech - nowość.



Bieganie po polu to konkurencja niemalże zapomniana przez współczesnych.


Wdrapanie się na leśną ambonę było przygodą. Zajście z niej ... dwiema przygodami... jak by powiedziała Marysia.





A na koniec znalazłyśmy buta:)



A to już kolejny dzień. Nasz inwentarz. Może nie zupełnie nasz ale chodzimy go oglądać z częstotliwością godną właścicieli.




Jeśli się przytrafi dzień w wielkim mieście to dokarmiamy...


i wspinamy:)


Doskonałe połączenie pracy z celem, samodzielności i genialnej zabawy czyli Mania myje auto.



Październikowe tańce na łące.


Przystanek w Nowym Miasteczku. Wio!


Zaczynamy

Rusza kronika naszego kurnika. W roli głównej koko Mania i koko Jaś. Pierwsze zabawy opisze dość chaotycznie. Musimy nabrać wprawy:)

Sztuka:
odkrycie ostatnich dni - tusz. 
Miało być odbijanie jesiennych liści a skończyło się na dzikim twórczym szale:)


 Malowanie - odwzorowywanie  z przyrody.
Przynajmniej taki był plan.

 Skończyło się na malowaniu mieszanką farb i musztardy:)




Odwzorowywanie zwierząt


Ogólne ćwiczenia rączki. Robimy tego dużo. Marysia lubi pisać.