Las, szczególnie ten nasz "poddomowy" lubimy najbardziej.
Słuchanie ptaków z tatą.
Pobudzanie zmysłów przez dotykanie drzew. Było też mierzenie wielkości ale jakoś nie zostało pstryknięte:)
Mech - nowość.
Bieganie po polu to konkurencja niemalże zapomniana przez współczesnych.
Wdrapanie się na leśną ambonę było przygodą. Zajście z niej ... dwiema przygodami... jak by powiedziała Marysia.
A na koniec znalazłyśmy buta:)
A to już kolejny dzień. Nasz inwentarz. Może nie zupełnie nasz ale chodzimy go oglądać z częstotliwością godną właścicieli.
Jeśli się przytrafi dzień w wielkim mieście to dokarmiamy...
i wspinamy:)
Doskonałe połączenie pracy z celem, samodzielności i genialnej zabawy czyli Mania myje auto.
Październikowe tańce na łące.
Przystanek w Nowym Miasteczku. Wio!






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz