Po powrocie z Łodzi mieliśmy, w pewnym sensie dalej mamy, zapalenie oskrzeli. Mniej się działo.
oglądaliśmy pieski
chodziliśmy na spacerki
oglądaliśmy robale
i wygłupy siostry
mieliśmy gości
z gośćmi demolowaliśmy pokój
na porannym słoneczku ciapcialiśmy w ciastolinie
i robiliśmy mikstury
było też sprzątanie podwórka - po miksturach
Półka przeistaczała się to w statek kosmiczny, to w drabinki...
Wyszykowaliśmy sobie też huśtawkę
Dziadziuś Jaś zrobił nam mini piaskownicę
Malowaliśmy kredą
Mania sadziła z babcią Basią warzywka
no i z dziadziem Zbyszkiem
a w Krzepielowie wielkie gotowanie
i zabawa autem
i spacerki po lesie
i mrowiska
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz