Plan był taki: jeden post bo w sumie niewiele się działo... Wrzuciłam i okazało się że jednak się działo.
Spaliśmy pod drzewem.
Pieliliśmy krzaki.
Skrobaliśmy sufity...
....ściany, podłogi i tak dalej.
Walczyliśmy mieczem.
Pomagaliśmy tacie.
Redefiniowaliśmy pojęcie buntu dwulatka:)
Udało się:)
Liczyliśmy.
Fisiowaliśmy
Układaliśmy puzzle.
Trenowaliśmy nadprogramowe, samozwańcze mycie zębów.
Skakaliśmy w kałużach.
Zwiedzaliśmy zaprzyjaźnione podwórka
i bawiliśmy się z ciocio babciami
i babciami.
Zwiedzaliśmy ogródki.
Odwiedzaliśmy pieski i kurki (niemal codziennie).
Sprzątaliśmy po sobie.
Mieliśmy gości.
Byliśmy w mieście na placach zabaw.
Pomagaliśmy dziadziowi w robieniu ciasta na bułeczki.
Bawiliśmy się u babci i dziadka na balkonie.
Mieliśmy fisia. Znów.
Rysowaliśmy.
Byliśmy na pokazie ukraińskich zespołów ludowych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz