Personifikując: Fisher Price dostał by zawału serca:) Osobiście nie uważam żeby je miał ale gdyby... Zaskoczyła mnie ostatnio taka prosta obserwacja: moje dzieci najlepiej bawią się przedmiotami. Nie zabawkami. Nawet jeśli zabawki mają w tym jakiś udział to nie pierwszoplanowy. Postanowiłam obstrykać tą obserwacje i oto co mi wyszło:)
Domek dla lalek - przynajmniej w intencji producenta - od ponad 2 tygodni jest u nas to arką Noego, to łodzią, czasami klatką dzikich zwierząt, garażem, schowkiem i milionem niezidentyfikowanych pomieszczeń. Na zdjęciu poniżej - restauracja:)
Drzewo. Bawi się nim głównie Dejzi. Ale MiJ też bardzo chętnie:)
Dejzi to temat na osobnego posta. Ulubiona maskotka Jaśka:) Hit kilku dni to pojemnik do zmywarki (na sztućce) i lalka Barbie.
Nieśmiertelna miska z wodą:) oraz garnki koszyki i pudełeczka:)
Mycie szafek płynem w spryskiwaczu też ma dużą popularność.
Cenówki.
Gotowanie i wszystko co się z tym wiąże. Naszymi popisowymi daniami są naleśniki, schabowe, wszelkiego rodzaju budynie, kisiele itp. To robią sami. Jednakowoż nie unikają wsadzania paluchów absolutnie do wszystkiego co gotuje.
Hitem jest zabawa w lekarza. Oczywiście bez użycia jakichkolwiek plastikowych imitacji. Za to z prawdziwym bandażem i kremikami.
Oczywiście budowanie. Tu oto tam Mania wydaje dyspozycje odnośnie ułożenia większych elementów.
Suszarka do bielizny czyli więzienie. A w więzieniu je się suchy chleb ?!!???
ss
Packa na muchy:)
Z Łusia bawimy się w Maryję, Józefa i dzieciątko Jezus. Z Szymonem... to trudno określić. Ostatnio robiliśmy z nim mikstrury.
U Szymona Jaś układał Szymona zdjęcia jak puzzle. Przez pół godziny.
A potem przygotował piknik. Sam.
Parasolka
I znów suszarka ty razem w wersji full wypas bo z praniem:)
Wbijanie gwoździ i takie tam majsterkowanie. Będzie o tym osobny post.
Papier toaletowy.
Blaszka do ciasta, kawałki styropianu i woda:)
Ciasto.
Nóż
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz