sobota, 27 kwietnia 2013

Wiosenna socjalizacja:)

W związku z rozpoczęciem wiosny zmienił się nieco styl naszej edukacji domowej. Wiadomo, praca nad charakterem pozostaje na pierwszym miejscu ale... Jeśli chodzi o drugie miejsce przenieśliśmy ciężar z pracy intelektualnej na socjalizacje (kocham to słowo:)). Nadal czytamy piszemy i liczymy. Robimy prace plastyczne tonami:) Przede wszystkim jednak biegamy. Całe dnie spędzamy na dworze. Sadzimy kwiatki co będziecie mogli nawet zobaczyć. 
Zapraszamy gości. Właściwie oni się jakoś sami zapraszają. To jest super, to nam się naprawdę podoba:) Ostatnio Ola miała u nas swoje... 18 urodziny:)






Zrobiliśmy grilla:)


Koło 19 tej Jaś padł w objęcia kuzyna:)




Mieliśmy też piątą rocznice Kościoła:)















sobota, 20 kwietnia 2013

Sezon: "mamo mogę wyjść na dwór?" uważam za otwarty:)

Pierwsze nadworne harce:)















Abstrakcyjna ciastolina

Szał ciastolinowy trwa. Mieliśmy ponad pół roczną przerwę. Na "zajączka" daliśmy dzieciom zestaw restauracyjny i się zaczęło:) Wyszperaliśmy stare zestawy, naczynia kuchenne i codziennie po kilka godzin walczymy!

Wyobraźnia ponosi. Fragment rozmowy z Marysia:

Mania: mamo masz ochotę na wężojada?
mama: tak, poproszę. Tylko pikantnego.
...chwila pracy w skupieniu...
Mania: mamo a może być taki nie pikantny?
Mama: może.
Mania: tylko teraz nie karm swojego syna.
Mama:????
Mania: nie karm syna.
Mama: tego tu?
Mania:??? (zdziwiona, wzrokiem mówiącym halo! nie masz innego!!) tak tego!
Mama: a dlaczego.
Mama: żeby nie był pikantny.

I tak oto dowiedziałam się że najedzony Jadziol jest wężojadem:)

p.; dla tych, którzy nie do końca zrozumieli tą historie. Nie ma ona ukrytego dna, nie trzeba szukać między wierszami. Mamy wyobraźnie, zaczynamy poruszać się po krainie absurdu i abstrakcji. To wszystko.

piątek, 5 kwietnia 2013

czwartek, 4 kwietnia 2013

Raz dwa trzy mama nie patrzy:)

Kiedy byłam mała dziewczynką szukałam z bratem prezentów od Mikołaja. Wiedziałam już że to z tym dziadkiem w czerwonym wdzianku to jest ściema.  Przeszukiwaliśmy z bratem najdziwniejsze zakamarki. Takie, do których nigdy nie przyszłoby nam do głowy żeby zaglądać. Oczywiście nie znaleźliśmy prezentów:) Za to wiele skarbów.  Przez cały czas moja mama udawała że śpi. Jednym okiem patrzyła na naszą zabawę:)

Po tych... "kilku" latach uwielbiam się bawić w to samo z moimi dziećmi. Ja udaje, że nie patrze. Oni zapominają się:)


Oto wyniki zabawy z ostatnich kilku tygodni. Zabawa w restauracje:0 czyli jak dużo produktów uda nam się wyciągnąć z lodówki i poustawiać na podłodze. Karmienie Jasia czereśniami z kompotu.



Muzykowanie. Straszenie kota


Masowanie stópek.


Zabawa we fryzjera.


Rozwiązywanie zadań. Okazuje się, że jak mama nie patrzy dziecko samodzielnie bierze się za pisanie.


Kanapkowanie.


Gotowanie. Zabawa w wyspę zabawek. Czyli wysypujemy wszystkie możliwe zabawki na środek pokoju i liczymy że mama nie będzie interweniowała. Potem bawimy się tylko jedna zabawka, tą która cały czas była na wie

Pranie tatusia skarpetek. Serio serio:)



Tańce!



Mycie szafek kuchennych... Serio sama to wymyśliła:)


Męczenie kota.



Wyścigi na łódkach:)


Dyrygowanie.


Zabawy... przy użyciu... kapusty