środa, 29 lutego 2012

Wiosna w Krzepielowie



Pojechaliśmy nie wiedząc że to będzie jedyny słoneczny dzień. Udało nam się:)


 Grzebanie w ziemi.


 Rozwijanie tzw motoryki mniejszej połączonej z lekką kaskaderką:)




Plac budowy - najlepszym przyjacielem dziecka:)




Nowi kumple...



Nie mamy płotu a one sobie tak... przychodzą... leżą... Jasiek panicznie się ich boi chociaż są "przyjacielsko nastawione". Nie wiem co to będzie latem.



Mania adoptowała mniejszego. Dużej suki się boi bo ta próbowała się z nią bawić. A że są prawie jednego wzrostu...




Oj wieś Panie... wieś..

Odreagowanie.

Miałyśmy ciężki poranek. Jasiek wstał lewą nogą. Rzadko ale czasami mu się to zdarza. W takim przypadku taktyka jest jedna - przetrwać do drzemki:) Gdy w końcu się udało poszłyśmy do kuchni i w ramach odreagowania usmażyłyśmy filety. Marysia za nimi przepada:)



I zdobiłyśmy miksture:) łącząc przyjemna z pożytecznym:)




A jak Gościu wstał to zrobiliśmy sobie piknik:)

Pipi

Wracamy od babci Ali.
Mama:    Marysiu pięknie wyglądasz w tych dwóch koczkach. Wszyscy mówili, że bardzo ci ładnie w tym uczesaniu.
Marysia:    Mamo, dobrze że mnie to W OGÓLE nie obchodzi.
Mama:    Nie obchodzi cię co inni myślą o twoim wyglądzie? (w duchu - !!!!!!)
Marysia:    Tak (spojrzenie kontrolne pt.: czy to dobrze?)
Mama:   Tak... to bardzo dobrze Marysiu :) 


Mania uwielbia Pipi:)

źródło zdjęcia 

Światła

Idziemy ulicą. Pada, właściwie leje deszcz. W milczeniu zbliżamy się do skrzyżowania. Czerwone światło.
Marysia:    Mamo to jest tak jak jest czerwony ludzik trzeba stać. Jak jest zielony można iść. Takie jest moje doświadczenie. Koniec dyskusji
Mama:    ...yhy..



sobota, 25 lutego 2012

Kąpiel opanowana.


Jasiek nigdy nie przepadał za kąpielą. Myślę że miał uraz poszpitalny ponieważ przez pierwsze 9 dni swojego życia był kąpany pod kranem. Ostatnio było już naprawdę beznadziejnie. Wsadzaliśmy go płaczącego do wanny i na stojąco myliśmy wśród wrzasków. W końcu udało się!! Po wielu zabiegach "psychologicznych" i "parapsychologicznych":) Jasiek kocha się kąpać:) Codziennie 45 min pływania, skakania, nurkowania... Mania robi mu nawet prysznic!!! Głowę myje z uśmiechem!!! 





Na tych zdjęciach Marysia była nieznacznie młodsza od Jasia:)



piątek, 24 lutego 2012

Zabawy konstrukcyjne a walka o władze...

To nie mogło się udać. Każdy z nas miał inną wizję. 
Jaś: chciał robić wszystko na raz a najbardziej spodobało mu się wchodzenie do kartonowego pudełka.
Mama: chciała ugotować obiad, posprzątać, odebrać tel od cioci Gosi która dzwoniła już 6 razy...
Marysia: chciała zbudować statek kosmiczny:)



Udało się zbudować wyrzutnie dla samochodów:)


Jaś jako jedyny osiągnął swój cel. Wiadomo facet.



Marysia dyktuje: "Marysia siedzi na foteliku Jasia, odpoczywa sobie a Jasiu się bawi. Marysia puszcza bąbelki, mydlane bańki. Samochód zrobiony. Prawdziwy samochód." :) i mamy wspólne pisanie bloga:P


A tak wyglądał plac budowy przez resztę czasu.



Ostatecznie zbudowaliśmy bibliotekę:) Mania podpowiada, że statek kosmiczny i biblioteka w jednym. Czyli Mania też osiągnęła cel.



Babka piaskowa

Marysia z małą pomocą mamusi upiekła swoje pierwsze w życiu ciasto. Banalnie proste. Nie obeszło się bez małego wypadku przy obsłudze miksera. Skończyło się na lekkiej konsternacji córusi i zawale mamusi. Czyli ok:)

Efekt:)


Maria Tyczyńska - fotograf

Marysia ma ostatnio dwie nowe pasje. Praca na komputerze (tatuś) i fotografia (mamusia). Oto efekt tej drugiej:)