poniedziałek, 20 lutego 2012

Misz masz


Ostatnie 2 tygodnie były dla nas trudne. Pogrzeb babci, mrozy, choroby i takie tam. Nie wiele było pracy twórczej. Większość naszych zabaw koncentrowała się na stabilizacji gospodarki emocjonalnej. Takich rzeczy nie da się ani opisać ani sfotografować:) Sieciowo zatem muszą przejść w stan niebytu. 


Jednego dnia próbowaliśmy malować. Jasiek zrobił nam meksykańską masakrę teksańską piłą elektryczną:) Jeszcze do tego wrócimy.



Temat oswajania kupy ciągle żywy. Jasiek robi duże postępy. Tu bawi się ciastoliną, nieco zmoczoną żeby uwiarygodnić efekt.

 I cik ciki:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz