Poranna ciastolina. Tak koło 2h. Codziennie. Po śniadaniu.
Koncentracja na zadaniu w wykonaniu mistrza:)
Oswajamy kupę. Historia długa około nocnikowa i wanienna. Nie będę się wdawać w szczegóły. Działa.
Po kilku dniach postanowiliśmy udać się w rejony starej dobrej masy solnej. To taka ciastolina home made.
Produkt gotowy do wypieku.
A tu już maolwanie wypieczonych bułeczek, ciasteczek i spodów do pizzy:)
I zabawa gotowym produktem. Musieliśmy z garażu wyciągnąć kuchenkę. Wymagała gruntownego remontu. Udało się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz