Na obiad była wątróbka... Marysi nie smakowało. Zaproponowałam jej żeby sama zrobiła sobie kotlety. No to sobie zrobiła:)
Miała asystenta.
Przyznam że miałam obawy. 1,5 roczne dziecko i surowe mięso, surowe jajko... Udało się nie próbował tego jeść.
Efekt końcowy.
Wielkie mycie.
A tu Mania odsmaża sobie kopytka. Okazuje się że mój 4 latek świetnie sobie radzi z gorącą patelnią, tłuszczem itp.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz