Miałyśmy ciężki poranek. Jasiek wstał lewą nogą. Rzadko ale czasami mu się to zdarza. W takim przypadku taktyka jest jedna - przetrwać do drzemki:) Gdy w końcu się udało poszłyśmy do kuchni i w ramach odreagowania usmażyłyśmy filety. Marysia za nimi przepada:)
I zdobiłyśmy miksture:) łącząc przyjemna z pożytecznym:)
A jak Gościu wstał to zrobiliśmy sobie piknik:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz