Lubię takie dni. Złamanie rutyny. Dzieci potrafią zachwycać się najmniejszą nawet rzeczą. Badają, poznają. Nie przeszkadza im siedzenie w jednej "przestrzeni życiowej" (pokoju, domu, wsi, plaży, stodole, supermarkecie itd.) dopóki nie rozkminią w niej wszystkiego. Chyba się starzeję bo coraz częściej potrzebuje nagłych zwrotów akcji. Na szczęście M&J są elastyczni i dopasowują się do kaprysów matki:)
Pod MOK-owe tańce.
Robakowe obserwacje.
Zupełnie nowy plac zabaw z zupełnie nowymi sprzętami.
Murek. Hm... Mania chodziła po murku na wysokości około 1,5 metra nad ziemią:) z jednej strony. Z drugiej murek miał do ziemi 15 cm:) Ale przygoda była. Emocje były.
Fontanna. Super zabawa.
"Brekdens" nauliczny:) a co
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz