czwartek, 3 stycznia 2013

Socjalizacja

  Czytałam ostatnio ciekawą dyskusję na temat socjalizacji "homeschoolingowych" dzieci. Przyznaje zastanawiałam się nad tym dość intensywnie. Nasze dzieci są jeszcze małe ale "siedzą w domu" zamiast spotykać się z rówieśnikami.



 Dyskusja  w facebook'owej przestrzeni grupy edukacji domowej zupełnie mnie uspokoiła. Po pierwsze nie tak na prawdę nie siedzą. Rzadko albo prawie nigdy nie siedzą. Przeważnie biegają, skaczą, czołgają się lub raczkują. Jeżeli siedzą spokojnie to znaczy, że albo rysują, albo czytają, albo po prostu coś knują:)



Po drugie są razem, są z mamą, czasami z tatą, babcią jedną lub drugą. O super cierpliwym i kreatywnym dziadku nie wspominając! Prowadzimy dom otwarty w którym dzieci mają kontakt z ciociami różnych maści i temperamentów. Przykład sprzed 3 dni. Spały u nas dwie ciocie - Basia i Kalinka. Ciocia Basia opowiadała Marysi na dobranoc bajkę. Od pierwszej chwili wszyscy dorośli się zlecieli. Bajka była cudowna. Głęboka,  z morałem, o przeźroczystych ludziach, którzy mieli w sobie światło, o grzechu i mocy przebaczenia. Ciocia Kalinka bawiła się z Marysią lalką Barbie i Kenem. Ciocia była Kenem (oczywiście). Barbie tuż po poznaniu Kena wskoczyła mu na ręce. Ken wykrzyknął: ty się szanuj dziewczyno!:)


Marysia w listopadzie miała urodziny - 3 i pół imprezy:)



Kontakt z dorosłymi, dojrzałymi ludźmi, którzy starają się jak mogą by stać się jak dzieci nie tylko przy dzieciach.



Po trzecie kontakt z dziećmi mają. Tylko z takimi, które my im wybieramy. Możliwość selekcji nie będzie trwała wiecznie więc upajamy się nią póki możemy. Marysia chodzi na angielski do szkoły prowadzonej przez baptystów. Grupa jest mała 8 osób. 2 razy w tygodniu dzieci spotykają się z kuzynką Łusią. Jest różnie. Ale o to właśnie chodzi - żeby uczyć się zachowań w sytuacjach kryzysowych. Uczyć się kompromisów. Bawić się razem. Marysia i Jaś bardzo kochają Łusię. Tęsknią za nią jak jej długo nie widzą.
W środy dzieci spotykają się z Natalką lub Lilą. Teraz do loży dzikich dzieci dołączyła Ida:)  W niedziele szkółka niedzielna. Znów grupa 5 osobowa z dużym zróżnicowaniem wiekowym. No i jest Szymon!!!




Po czwarte... kot:) Kupiliśmy go żeby polował na myszy:) Póki co Dajzi jest doskonałym podmiotem interakcji dla naszych dzieci.

Moglibyśmy posłać Marysię do przedszkola. Tylko po co?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz