Szłam usypiać Jasia. Marysia mówi: mamo mogę pomalować jak artystka? Żeby mi się nie nudziło..." Zgodziłam się. Zaczęło się zawodowo...
...a skończyło się jak zwykle:P Czyli Panią artystkę poniosło i swoje dzieło przeniosła z kartki na sztalugę. Oczywiście pięknie ją później umyła. Nie wiadomo co było większą frajdą malowanie czy mycie:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz