Wigiliowanie mieliśmy podwójne. Najpierw u babci staruszki. Jaś wcinał ziemniaki. Marysia była zainteresowana jednakowoż bardziej chodliwym towarem:)
Później kolędowaliśmy z rodem T.
Pierwszej lekcji gry na pianinie udzielał kuzyn Michałek.
Hitem był prezent wujka Mariuszka. Łosiowate(?) jeleniowate(?) kapciochy i czapa:)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz