Zaznaczam na wstępie, że relacja nie będzie kompletna. Powód zawsze jest ten sam. Jak się bawimy to się bawimy. Nie zawsze da się przerwać i zrobić zdjęcie.
To oto to to nasza Wielkanocna choinka:) Dzięki babci Basi i poniekąd dziadziowi Zbysiowi stanęła na naszym kuchennym stole.
Te piękne jaja malowałyśmy same!
...a że Świętowanie powinno być uroczyste.... zrobiłyśmy naszyjnik. Żeby błyszczeć na salonach:)
Medialny uśmiech Jaśka.
Medialny uśmiech Mani
Baba Wielkanocna i buła Wielkanocna babci Basi.
Towarzystwo urocze ale przejedzone.
Po południu pojechaliśmy na deser do Zielonej Góry.
Lany poniedziałek. Zapomnieliśmy o laniu. Dziadziuś nam przypomniał:) A potem jedliśmy... Truteń podjadek na załączonym obrazku:)
Nowe pokolenie (na szczęście) preferuje zdrowy styl odżywiania. Wodę na przykład:)
Po obiadku Jakubów. Rezerwat i półtorej godziny marszu:)
Tatuś tłumaczył Mani tajniki gospodarki wodnej lasu.
Jasiek dzielnie pokonywał przeszkody.
Tomuś.. no cóż.. był sobą...
Mania też..
i już:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz