Marysia jest uzależniona od ludzi. Tak jak jej rodzice. Koło 3, 4 dnia "ludziowego chaosu" mamy zawsze kryzys. To znaczy kiedy 3 albo 4 dni ktoś u nas jest. Albo my jesteśmy u kogoś. Ale... jeśli jesteśmy sami w domu 2 dni Marysia wstaje i pyta: mamo a do kogo dziś idziemy?/mamo a kto dziś przyjedzie? Uwielbiam tę jej pewność w głosie. Przecież to jest oczywiste, że jedna z tych dwóch rzeczy MUSI się wydarzyć:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz