czwartek, 15 listopada 2012

Skrzypce

Przyznam, nie pamiętam kiedy się to zaczęło. Od czego? Tak, słuchaliśmy muzyki poważnej w wydaniu "twoje dziecko będzie najgenialniejszym ainsztajnem na świecie". Oglądaliśmy "światowej sławy skrzypków" i "różne takie dziwne dzieci co grają że hoho" na youtube. Do kotleta. 



Marysia wymyśliła skrzypce. Będzie skrzypaczką:) Nie, żeby od razu się rwała na jakieś zajęcia czy coś. To mama ją wyrwała. Okazało się, że Mania bardzo szybko zrozumiała konieczność ćwiczenia. Niestety Pan nie mógł się dopasować do naszego rozkładu jazdy, czy "dojazdu". Udało się i mamy Panią. Pani mogła. Pani jest fajna. Zdecydowana. Zdeterminowana. Ciepła. Wydaje się, że ma trochę hipisowskiego ducha jak my:) Marysia jest zafascynowana. Uczymy metodą Suzuki.


Jasiek upiera się przy gitarze:) Ale skrzypce chętnie chwyta. Jak dla mamy troszkę zbyt chętnie (koszt skrzypiec). Tak za 2 lata pewnie i mu poszukamy jakiejś Pani:)


Dla tatusia najczęściej śmietanka. Koncerty. Tatuś nagrywa na komórkę. Mtv się chowa:) 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz