Zacznę od gorących pozdrowień dla cioci Gosi która podczas naszej zabawy dzwoniła 4 razy:) Nie mogliśmy odebrać bo radocha była na całego. Mania wsiąkła na 4 godziny! Jasiek na 2,5:)
Najpierw zabarwiliśmy wodę bibułą potem dodaliśmy krochmal.
W tak zwanym między czasie Jaś "mył" potrzebne sprzęty:)
Po koniec pozwoliliśmy sobie na radosną twórczość. Podobno kreatywność rodzi się ze znajomości rzemiosła przeplatanej wolnością. Wolność już mamy. Znajomość się rodzi.
Dla tego uśmiechu warto było:)